Urloplandia

Twoje źródło informacji o ciekawych atrakcjach i wygodnych noclegach w Polsce.

Jamestown

     Wszystkie początki są trudne. Trudne były też początki osadnictwa w Nowym Świecie, czyli nowoodkrytych wówczas kontynentów przez Krzysztofa Kolumba. Proszę sobie wyobrazić wielkość tego przedsięwzięcia. Na początku muszą się znaleźć prawdziwi zapaleńcy i romantycy, którzy mają stawić czoło prawdziwym wyzwaniom. Najpierw trzeba było przepłynąć ocean, znaleźć dogodne miejsce i wybudować od podstaw osadę, otoczyć ją palisadą, walczyć z wrogimi plemionami, chorobami, słabościami i pracować, pracować, pracować, cierpiąc niewygody i przeciwności losu.

     Pierwszą stałą osadą kolonistów angielskich była Jamestown. Założona została 14 maja 1607 roku po wylądowaniu na kontynencie amerykańskim trzech niedużych angielskich statków: "Susan Constant", "Godspeed" i "Discovery". Przybyło 104 osadników i 39 marynarzy. Znaleziono odpowiednie miejsce płynąc najpierw dzisiejszą zatoką Chesapeake, a następnie w górę rzeki o dzisiejszej nazwie James. Ku czci ówczesnego króla Anglii Jakuba I nazwano ją Jamestown.

     W miesiącu październiku 1607 roku przypłynął jeszcze jeden statek (Mary and Margaret) z zaopatrzeniem i 17 następnymi osadnikami, wśród których byli: uwaga, Polacy. Znamy nawet nazwiska niektórych: Michał Łowicki, Zbigniew Stefański, Jan Bogdan, Jan Mata i Stanisław Sadowski. Byli doskonałymi i pracowitymi rzemieślnikami. Uruchomili w Jamestown hutę szkła i manufaktury produkujące dziegieć, smołę, potaż i liny okrętowe.

     Pierwszy strajk w Ameryce również przeprowadzili Polacy. Odmówili pracy, a walczyli nie o podwyżkę, czy warunki pracy, a o prawo do głosowania. Był to strajk wygrany. Od tej pory wszyscy Polacy byli traktowani na równi z Anglikami.

     Widzę, że często używam słowo: "pierwszy". Ale tak właśnie było. Tam się wszystko zaczęło, tam wszystko musiało być pierwsze. Pierwszym przywódcą osady, zwanym admirałem był John Smith. Okazał się sprawnym organizatorem.

     A jak przyjęli ich Indianie? W tym obszarze było to plemię indiańskie Powatanów. Z początku przyjęli osadników z ciekawością, ale nie trwało to długo. Dochodziło między nimi do zatargów i utarczek, które przekształcały się w krwawe bitwy. Wielu z osadników ginęło od strzał indiańskich, a osada kilka razy była palona. Sam Smith został potajemnie zaatakowany przez indiańskiego wodza i byłby niechybnie zginął, gdyby nie Polacy, którzy przybiegli mu na pomoc. Legenda, którą niektórzy  uznają za historię mówi, że uratowała go od niechybnej śmierci córka wodza o imieniu Pokahontas. Mnie bardziej odpowiada historia z Polakami, ale być może, że i jedna i druga historia jest prawdziwa.

     W 1622 roku atak Indian spowodował śmierć 350 mężczyzn, kobiet i dzieci. W odwecie osadnicy mordowali też jak najwięcej tubylców i tak się to powtarzało co kilka lat. Osada była też oprócz plądrowania i palenia podtapiana przez rzekę, nie miała możliwości rozbudowy, ponieważ stała na bagnach. Postanowiono przenieść w 1693 roku osadników w inne miejsce, na teren dzisiejszego miasta Williamsburg.

     Dzisiaj miejsce, gdzie była osada Jamestown stanowi pamiątkę narodową USA. Zachowały się resztki zabudowań, wieża kościoła i groby osadników. W odległości około 800 metrów zbudowano Jamestown Festival Park, gdzie znajdują się repliki dawnych domów osadniczych, domu zebrań, pierwszego portu, w którym zacumowały też repliki dawnych statków, którymi przypłynęli pierwsi osadnicy.

     Poniższe zdjęcia ukazują obrazy z życia dawnej kolonii i dzisiejszy jej wygląd.

Z.W.

tak wyglądała osada Jamestown
Widok na rzekę James i pomnik kpt. Johna Smitha
fundamenty dawnych zabudowań pierwszych osadników
repliki statków
Ładuję stronę